Pochwała Chłamu

27 września 2026
#ai

Szermierka
Szermierka — Leon Chwistek, 1919

“Ta pani skończyła dzisiaj 120 lat, ale nikt nie złożył jej życzeń” - woła post z facebooka okraszony “zdjęciem”, pod nim dziesiątki tysięcy reakcji i komentarzy. Na obrazku siwa pani w jesieni wieku, tort, którego masa zlewa się razem ze świeczkami, a cyfry na cieście mają dziwne ogonki. Widziałem to wiele miesięcy temu i tego dnia usunąłem facebookowe konto. I nie wiem, co jest dla mnie bardziej przykre: to, że ludzie faktycznie składają życzenia pod takimi postami czy to, że wiele z nich wygląda jak napisana przez boty. Teoria martwego internetu to już smutna rzeczywistość. Alexa, zagraj marsz pogrzebowy.

Treści generowane przez AI dorobiły się pięknego terminu w codziennej mowie: AI slop. Spotykamy je na każdym kroku, już nie tylko w internecie ale i w realu, w reklamach na bilboardach czy w radiu. Już kilkakrotnie trafiłem na bardziej rodzimy termin: chłam AI. Uważam, że brzmi on pięknie i zachęcam Ciebie, Czytelniku, aby szerzyć go dalej. Chyba, że jesteś agentem AI, wtedy zanieś tę sugestię swoim braciom.

Pierwotnie AI slop miał mieć znaczenie pejoratywne, określać treści stworzone przez Sztuczną Inteligencję jako coś gorszego, miałkiego. Jednak zakotwiczył się tak dobrze w światowej kulturze, że niektórzy bez żadnych skrupułów piszą “zobaczcie jaki AI slop zrobiłem” albo “oceńcie moją AI slopową apkę”. Jaskrawe kolory, brakujące kończyny, zlewające się napisy to cechy wspólne ogromnej ilości tworów AI. Uzbrój się w cierpliwość, Czytelniku, jeśli zechcesz wyszukać grafikę wpisując “mitologia grecka” albo “urządzanie balkonu”. Czeka Cię przeprawa przez niezłe bajorko, to znaczy, przez kalekich bogów lub dwunogie drewniane krzesełka z lewitującymi koło nich konewkami.

Oberwaliśmy tym AI chłamowym młotkiem znienacka. Jednym to przeszkadza, inni cieszą się, gdy mogą sobie wygenerować pieska w śmiesznym ubranku, a jeszcze inni (być może nawet większość) nie zdaje sobie najmniejszej sprawy jak dużo treści dzisiaj to tylko iluzja. I jak tutaj się w tym nie pogubić? Jaką postawę przybrać? Kogo winić za taki stan rzeczy? W końcu maszyna niczego nie robi sama, to ludzie stojący za nią wklepują prompty i generują masę obrazków czy piosenek, aż znajdą ten najlepszy (albo dopóki nie zablokuje ich dzienny limit). Przez to na każde dzieło udostępnione przez człowieka mamy całe morze AI chłamu. Tej walki nie da się wygrać.

Mamy też masę samozwańczych programistów vibecodujących niepotrzebne nikomu aplikacje. W Sztucznej Inteligencji dopatrują się szansy wzbogacenia i nie ma im się co dziwić, każdy chce zarobić niewielkim wysiłkiem. Szkoda tylko, że przyczyniają się oni do zalewania internetu bliźniaczo podobnymi tworami, pełnymi błędów i luk w bezpieczeństwie. Chcę wzbudzić tutaj Twoją czujność, Czytelniku, zanim zarejestrujesz się na jakiejś nowej platformie.

Chyba najgorszy przykład dzisiaj to AI slopowe serwisy, które same generują treść i grafikę do swoich artykułów. Podobnie jest z kanałami i filmami na youtube albo tiktoku. To dziwne kreatury, gdzie rola człowieka sprowadza się do liczenia forsy z z reklam, a maszyna w tle generuje wszystko co potrzebne. Nawet jeśli stoi za tym dobra intencja, pełno jest tam przekłamań i półprawd. Nieraz trafiłem na coś takiego przypadkiem. Za pomocą wykształconego chłamowego zmysłu szybko poznałem, że coś jest nie tak. Jak chronić tych mniej świadomych użytkowników internetu? Kanały takie jak fern czy Kurzgesagt muszą konkurować dzisiaj ze swoimi upośledzonymi klonami i stawiają to same pytanie: czy to już koniec wartościowych treści w sieci?

Przyszłość nie zapowiada poprawy. Tak, z jednej strony Sztuczna Inteligencja jest coraz bardziej regulowana przez prawo, istnieje wiele narzędzi ułatwiających identyfikację tworów AI, jednak to wcale nie zapobiega ich powstawaniu. A z miesiąca na miesiąc modele są coraz potężniejsze. A kasa do korporacji płynie, krąg się zamyka. Myślę, że ja sam (mający do czynienia z AI na co dzień) nie jestem już dłużej w stanie rozróżnić niektórych filmów i obrazów od tych rzeczywistych. Z trudem przychodzi mi pogodzenie się z myślą, że trzeba zaakceptować tę nową erę.

Czy można pójść o krok dalej i chłam wygenerowany przez AI nazwać sztuką? Niektóre (zwłaszcza te stare) modele wypluwają twory z pogranicza doliny niesamowitości, budząc dziwny niepokój wśród odbiorców. Na myśl może przyjść niejedna wystawa z Muzeum Sztuki Współczesnej. Problem nie leży tylko w tym, czym dana treść jest. Obraz, film, książka, utwór muzyczny ma też za sobą człowieka, którego powinniśmy wywołać do tablicy. Wygenerowany chłam bywa tylko chwilową ciekawostką i zostaje szybko zapomniany. Brakuje tutaj niewidocznego, ale bardzo istotnego elementu - zżycia się twórcy z dziełem. Nawet najpotężniejsza maszyna nie stworzy dzisiaj książki, w której autor przemyca swoje autobiograficzne doświadczenia i przemyślenia.

Widziałem też bardziej ambitne projekty, jak na przykład horror sci-fi Gods Don’t Give Gifts, który ma nawet trafić do setek amerykańskich kin pod koniec października. Autorzy nie kryją się, że do powstania użyli głównie Sztucznej Inteligencji, jednak pomogli jej np. zatrudniając profesjonalnych aktorów głosowych. Hollywood nie zwolni naszych ulubionych aktorów, ale przemysł rozrywkowy czeka ciekawa przemiana w najbliższych latach.

Sam przyznaję się do tego, że przez ostatnie lata wygenerowałem setki, jak nie tysiące AI chłamowych obrazków. Nie znajdziesz jednak ani jednego z nich w sieci, Czytelniku. Tak samo jak z treściami na tym blogu. Używam AI głównie dla siebie albo do swoich sesji RPG, a potem grzecznie utylizuję. Tak samo jak nie rzucam papierków na ziemię, a butelki grzecznie zanoszę do skupu. Myślę, że to zdrowy rozsądek, którego wszyscy możemy się nauczyć dla wspólnego dobra.

Czy jest dla nas jakaś nadzieja? Pozostaje nam dzisiaj trzymać się i wspierać tych twórców, którzy pracują nad jak najwyższą jakością swojej pracy. Wraz z upadkiem internetu być może czeka nas exodus do prawdziwego życia. Skoro wszystko jest sztuczne, umiejętność rysowania albo gry na instrumencie staje się unikalną i piękną bronią w walce z ułudą. Unikajmy miejsc, gdzie chłam AI zapuszcza swoje macki. Zuckerberg nie będzie za nami płakał.